Urząd Stanu Cywilnego większości z nas kojarzy się z pobieraniem numerka, sztywnymi krzesłami na korytarzu i zapachem starych akt. Ale to właśnie tam, w gąszczu suchych przepisów, zaczyna się Wasza historia z punktu widzenia prawa. Ślub cywilny, niezależnie od tego, czy bierzecie go w dusznej sali z państwowym godłem, czy na leśnej polanie z szumem drzew w tle, wymaga na starcie odrobiny biurokracji. Przejdźmy przez to szybko i konkretnie, żebyście mogli zająć głowę tym, co naprawdę ma znaczenie.
Czas to Wasz największy sprzymierzeniec Polskie prawo wymaga, abyście pojawili się w urzędzie najpóźniej na 31 dni przed planowaną datą ślubu. To jest absolutne, nieprzekraczalne minimum. Jeśli jednak marzy Wam się popularny letni weekend albo wyciągnięcie urzędnika w plener, zupełnie zapomnijcie o tym miesięcznym marginesie. Do urzędu warto pójść nawet pół roku wcześniej. Oszczędzicie sobie nerwów i gorączkowego szukania wolnej godziny w kalendarzu, który w szczycie sezonu po prostu pęka w szwach.
Formalności zredukowane do minimum Czasy, w których musieliście biegać po urzędach za papierowymi odpisami aktów urodzenia, na szczęście powoli mijają. Jeśli oboje jesteście obywatelami Polski, państwowy system załatwi większość rzeczy za Was. Na spotkanie z kierownikiem USC zabierzcie po prostu ważne dowody osobiste lub paszporty. Cała urzędowa procedura sprowadza się do krótkiego wywiadu, podjęcia decyzji o tym, jakie nazwiska będziecie nosić po ślubie Wy oraz Wasze przyszłe dzieci, a na koniec – podpisania zapewnienia o braku przeszkód do zawarcia małżeństwa. Dokument ten jest ważny przez sześć miesięcy.
Ile to wszystko kosztuje? Podstawowa opłata skarbowa za sporządzenie aktu małżeństwa to dokładnie 84 złote. Płacicie ją na konto urzędu, w którym bierzecie ślub, a potwierdzenie przelewu pokazujecie na miejscu. Sprawa zmienia się – choć z mojej perspektywy warta jest każdej wydanej złotówki – gdy decydujecie się na ceremonię poza murami urzędu. Ślub cywilny w plenerze to dodatkowy, ustawowy koszt w wysokości 1000 złotych. Wymaga to też formalnej zgody kierownika USC, bo wybrane przez Was miejsce musi gwarantować powagę i bezpieczeństwo. Z doświadczenia wiem jednak, że urzędnicy coraz rzadziej robią pod górkę, widząc, jak piękne, ludzkie i pełne oddechu potrafią być takie uroczystości.
Dzień ślubu bez sztucznej presji Kiedy formalności macie już z głowy, zostaje tylko to, co najważniejsze. Pamiętajcie, żeby w dniu ślubu pojawić się na miejscu zaledwie kwadrans wcześniej. Potrzebujecie dwóch pełnoletnich świadków – nie muszą być różnej płci i nie muszą być Waszą rodziną. Muszą jedynie mieć przy sobie ważne dowody osobiste.
Załatwienie tych kilku formalności zajmie Wam mniej czasu niż wybór smaku tortu weselnego. Nie dajcie się przytłoczyć biurokracji i urzędniczej nowomowie. Kiedy padną najważniejsze słowa, cała ta papierologia przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Zostanie tylko czysta prawda Waszych spojrzeń, a całą resztą i zatrzymaniem tego na zdjęciach mogę zająć się ja.